środa, 9 grudnia 2015

Dekameron, Giovanni Boccaccio


Na blogu można wynurzać się i zwierzać, więc tym samym pragnę się do czegoś przyznać. Gdybym nie była w szkole zmuszona do przeczytania dwóch nowel z Dekameronu, gdybym nie wiedziała już wcześniej, cóż to za cykl nowel, pewnie przeszłabym obok niego obojętnie. I popełniłabym ogromny błąd, przed którym chciałabym uchronić i Was - Dekameron jest czymś absolutnie fenomenalnym i niszczącym stereotyp, że skoro stare, to pewnie sztywne i nudne, i będzie się wlekło jak Krzyżacy w gimnazjum. Nic bardziej mylnego!

Sam tytuł, Dekamore, oznacza dosłownie dziesięć dni, bowiem akcja obejmuje dokładnie taki okres (właściwie to czternaście dni, ale tylko w ciągu dziesięciu tytułowych opowiadane są historie). Każdego dnia, dla zabicia czasu w odseparowanej, położonej daleko od innych domostw wiejskiej rezydencji, grupa florentyńczyków opowiada sobie historyjki. Znaleźli się tam, by uciec przed panującą w tamtym czasie czarną zarazą, dżumą, która zbierała swoje obfite żniwo wśród wszystkich - i chłopów, i szlachetnie urodzonych. Siedem panien i trzech panów zabawia się, opowiadając każdego dnia po historii. Każdego z dziesięciu dni poznajemy dziesięć historii, które mają formę nowel. To właśnie sprawia, że mimo że Dekameron jest spójną całością, nie trzeba, ba!, nie radziłabym nawet, czytać go w całości na raz.

niedziela, 6 grudnia 2015

Classics Book Tag


Klasyki towarzyszą mi nieustannie - w końcu profil liceum, jaki wybrałam, zmusza mnie do obcowania z nimi na co dzień, a ja nie narzekam, choć niejednokrotnie zamiast czytać wynurzenia Żeromskiego, wolę sięgać po Austen. W każdym razie, chłód i nieprzyjemna pogoda, i fakt, że gdy wychodzę jest ciemno, i kiedy wracam do domu, znów jest ciemno, nie powstrzymały mnie od zrobienia tagu - konkretniej, Classics Book Tag! Zapraszam do oglądania!

wtorek, 1 grudnia 2015

Antycypacja, czyli autorzy przewidują przyszłość


W książkach wspaniałym jest to, że mogą być o wszystkim - o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, o znanym nam świecie i wyimaginowanych uniwersach, o zwyczajnych ludziach albo elfach i jednorożcach. Że akcja może rozgrywać się na Ziemi i w kosmosie, i pod ziemią, i w niebie albo piekle, gdziekolwiek się człowiekowi zamarzy. Z okazji premiery części drugiej Kosogłosa, o której jeszcze się rozpiszę niedługo, znowu zaczęłam się zastanawiać, co by było gdyby... gdyby ta wizja przyszłości się spełniła.

Nie bez powodu zostaje również fakt, że od czasu do czasu łypię na Rok 1984 Orwella z celem ponownego rozczytania się w tej powieści, ale tyle nieprzeczytanych książek mam na półce, i tyle podręczników do opracowania, że chyba jeszcze przerażająca wizja przyszłości (będącej, jakby nie patrzeć, już przeszłością) troszkę na ponowną lekturę poczeka. Ale tylko troszkę, w końcu Święta niedługo.

środa, 25 listopada 2015

Fartowny pech, Olga Rudnicka


Komedie omyłek Olgi Rudnickiej potrafią rozjaśnić nawet najpochmurniejszy dzień - pełnych czarnego humoru i fenomenalnych, rozbrajających postaci książek nie da się przeczytać bez chichotania, podśmiewania pod nosem i zwyczajnego śmiechu, bo taką zręczność w rzucaniu pod nogi bohaterów kłód, wywołując przy tym absurdalnie zabawne sytuacje, ma tylko Olga Rudnicka. Po zetknięciu z siostrami Sucharskimi, wiedziałam, czego się spodziewać... Ale trio Gianni, Dziany i Nadziany po prostu made my day. Day, bo Fartowny pech pochłonęłam w ciągu jednego popołudnia!

Gianni, freelancer, ochroniarz i prywatny zabójca pracujący u tego, kto godnie zapłaci, aktualnie na emigracji, bez planu powrotu do ojczystej Polski w najbliższym czasie. Kryś Dziany, naczelny pechowiec w policji, wkrótce na swoje życzenie zwolniony, a więc już nie policjant, a naczelny pechowiec-detektyw amator. Filip Nadziany, z aura podobną do Krysia, przeniesiony na własne życzenie do dziury zwanej Paszczami, mieszkający w odziedziczonej ruderze, która się do mieszkania nie nadaje. I wreszcie: elita poznańskiego półświatka, największe szychy podziemia, rządzące całymi gangami. To połączenie nie brzmi dobrze...

niedziela, 22 listopada 2015

Kasacja, Remigiusz Mróz


Wiele zakończeń powieści przeżyłam. Te zwyczajne, których jest bez liku i które zostawiają satysfakcję. Te szczęśliwe, które wywołują uśmiech i nagle rozjaśniają ponury, wietrzny dzień. Te smutne, po których chlipie się w chusteczki bez końca. Te zostawiające czytelnika na granicy utraty zmysłów i popełnienia natychmiastowego czynu karalnego - czyli albo kupienia kolejnego tomu, albo gróźb słanych w kierunku pisarza, najlepiej stojąc nad nim z nożem i pilnując, by rzeczoną, wymarzoną kontynuację pisał.

Ale tak perfidnego zakończenia jeszcze, cholera, nie przeżyłam.

środa, 18 listopada 2015

Niezwyciężona. Pojedynek, Marie Rutkoski


W starożytności toczono wiele wojen. W wyniku jednej z nich, Grecja została włączona do zdobyczy rzymskich, a Rzymianie zaczęli przejmować helleńską kulturę. Na tej kanwie Marie Rutkoski tworzy własne państwa o bardzo zbliżonej, choć o wiele brutalniejszej historii, i na takim tle snuje romans przedstawicieli dwóch narodowości nienawidzących się bardziej niż Capuleti i Montecchi. To przeklęty od początku, niemożliwy do ziszczenia się mezalians pełen zdrad, ale serce nie wybiera...

sobota, 14 listopada 2015

Dziennik panny służącej, Octave Mirbeau


Forma podania powieści ma znaczenie. I tak w powieściach sensacyjnych lepiej sprawdza się narracja trzecioosobowa, która pozwala śledzić poczynania wielu bohaterów, w literaturze młodzieżowej często sięga się po narratora pierwszoosobowego, przez co łatwo utożsamić się z bohaterem, ale najciekawsze są powieści stylizowane na dzienniki i pamiętniki.

Wywołują one uczucie, jakbyśmy zaglądali do czyichś najskrytszych myśli. Poznajemy ich przemyślenia, poglądy, wspomnienia, komentarze do bieżących wydarzeń. I w dodatku może się okazać, że autor zapisków jest doskonałym gawędziarzem i cała historia opisana w dzienniku zamienia się w opowieść snutą przy herbacie, czy bardziej w przypadku Celestyny - przy winie.

środa, 11 listopada 2015

Jesienne ToBeRead || Book Haul


Zapraszam do oglądania zapowiedzi tego, co w najbliższym czasie pojawi się na blogu, czyli między innymi: wyznania miłosne do pewnej pani mecenas, smutny los francuskiej służącej i George Clooney.

niedziela, 8 listopada 2015

Trzynaście powodów, Jay Asher


Z jednej powieści z fabułą zbudowaną wokół samobójstwa, przeszłam do drugiej, która również używa tego motywu. Miałam wątpliwości, czy wybór lektury będzie dobry, bo ciągłe porównywanie obu, w gruncie rzeczy podobnych, książek, często psuje odbiór historii. Tym razem było inaczej. Znacznie inaczej. Pojawiło się bowiem nieodparte wrażenie, że Playlist for the Dead Michelle Falkoff i Trzynaście powodów Jaya Ashera... uzupełniają się.

poniedziałek, 2 listopada 2015

Playlist for the Dead. Posłuchaj, a zrozumiesz,
Michelle Falkoff


Muzyka łączy i dzieli, ale przede wszystkim wywołuje emocje. Znajdą się utwory na ponure jesienne poranki, gdy jedynym, o czym się marzy, jest zwinięcie się w kłębek pod kocykiem i dożylne dawkowanie kofeiny, wesołe utwory na radosne, słoneczne poranki, rytmiczne idealne do spacerowanie, spokojne do słuchania przed snem. Muzyka sprawia, że nagle świat potrafi wydać się pozytywniejszy, gdy wszystko się nie układa. Potrafi też podczas zwykłej podróży autobusem wywołać zadumę. Muzykę można dobrać do każdego nastroju, każdej emocji. Jak się okazuje w powieści Michelle Falkoff - również do radzenia sobie z samobójstwem.