środa, 27 sierpnia 2014

Szturm i grom | Leigh Bardugo


Po katastrofie w Fałdzie Alina i Mal uciekają przez Morze Prawdziwe do Nowoziemska, gdzie próbują wtopić się w tłum i zniknąć z powierzchni ziemi. Życie uciekinierów przychodzi im wyjątkowo łatwo, jednak popełniają błąd i Alina ponownie wpada w szpony Darklinga, który jest groźniejszy niż kiedykolwiek, mając władzę nad żądnymi krwi nisztojami - potworami z Fałdy Cienia.


Nie tylko Alina chce pokonać Darklinga. Na pokładzie statku niesławnego korsarza powraca do Ravki, by tam wraz z księciem i Griszami przygotować się na wojnę. Nowa moc sprawia, że Alina jest wiele silniejsza, ale też pogrąża ją w żądzy władzy i mocy. Pragnie więcej i więcej. I oddala się od Mala. Darkling nie odwoła ataku na Ravkę z powodu jej problemów z nową mocą i ukochanym. Nie poczeka grzecznie, aż jej życie uczuciowe się się naprawi. Alina, gotowa czy nie, będzie musiała stawić mu czoła. Nawet ze złamanym sercem.

Szturm i grom to nie romans. Może się wydawać inaczej, ale nie - to nie jest romans. Leigh Bardugo umiejętnie przeskakuje między wątkami, by nie zrobić ze swojej trylogii schematycznego, nudnego romansidła, których jest pełno na rynku czytelniczym. Wątek Aliny i Mala jest raczej drugoplanowy, przez sporą część powieści pogrążony w cieniu, ale ma swoje momenty.

To jedna z tych nietypowych powieści, w których bohaterowie nie są najważniejsi i raczej zepchnięci na drugi plan. To kultura świata stworzonego przez Bardugo, Griszowie w swoich kolorowych keftach, Ravka i nietypowe zwyczaje i język jej mieszkańców tak naprawdę tworzą tę książkę. W  Szturmie i gromie najważniejszy jest klimat, jakim otoczona jest fabuła - nieco ciężki, różniący się od klimatu lekkich powieści młodzieżowych, odrobinę poważniejszy, ale wciąż łatwy do przyswojenia. 

Trudno jest określić gatunek tej książki - w pewnym sensie są to przygody w świecie całkowicie wykreowanym przez Bardugo, ale jednak zbyt bardzo przypomina on dawną Rosję, realny świat, rzeczywistość pomimo odrobiny magii - nawet na okładce jest napis Szturm i grom w cyrylicy - by nazwać ją fantasy czy nawet fantastyką. Jest zbyt wyłamująca się ze wszystkich schematów, zbyt rozległa, by można ją dobrze dopasować. Szturm i grom zawiera w sobie fantastykę, przygodę, nieco romansu; spodoba się zarówno młodzieży, jak i starszym czytelnikom. I w żaden sposób nie jest przewidywalna.

Cień i kość, pierwszy tom tej trylogii, zauroczył mnie całkowicie. Jednak to Szturm i grom wbił mnie w fotel. Jeśli tendencja zwyżkowa utrzyma się w ostatnim tomie, to możliwe, że rozłoży mnie on na łopatki i pozostawi jako mały kłębek nerwów, radości i kaca książkowego. Dla mnie Szturm i grom jest powieścią fantasy (naciągając klasyfikację do tego gatunku) numer jeden tych wakacji. Z czystym sumieniem i wielkim uparciem będę ją i pierwszy tom wciskała, komu popadnie - historia, jaką opowiedziała Leigh Bardugo, nie jest łatwa do zapomnienia. Jest za to oryginalna i wyróżniająca się spośród setek dystopii i New Adult. Polecam ją całym sercem. Świat Ravki wciągnął mnie w swoje sidła, a ja nie chcę stamtąd uciekać.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...