Du-du-du-dunn! Wakacje... minęły! Szok, niedowierzanie. Chyba przespałam te dwa miesiące - za szybko minęły. Zdecydowanie zbyt szybko. We wrześniu tylko jedno trzyma mnie przy życiu: mnóstwo premier książkowych.
Podobały
mi się wakacje. Spałam do południa, potem czytałam książkę, na
spokojnie jadłam obiad. Czasem gdzieś wychodziłam. Było miło i
leniwie.
No,
czas się wziąć do roboty. Wiadomo, będzie mnie mniej na blogu z
powodu szkoły, ale i tak postaram się często pisać. Ten blog to
moje dziecko, które jest moim oczkiem w głowie, więc nie
pozbędziecie się mnie!
Nie
pobiłam swojego własnego lipcowego rekordu - sierpień nie był tak
obfity w przeczytane przeze mnie książki. Mam za sobą: Aż po horyzont, Tatuaż z lilią, Szturm i grom, Anioł śmierci, Dotyk
śmierci, O włos od śmierci, W pogoni za śmiercią (coś dużo
tych śmierci... ale nie mogłam się powstrzymać jeszcze raz
przeczytać paru książek o mojej ulubionej Eve Dallas), a także
Skald. Karmiciel kruków. Próbowałam Trafny wybór J.K. Rowling,
ale wymiękłam - co i rusz wpadały mi w ręce ciekawsze pozycje.
O,
pokazałam wam też mój "talent" (jak to często
powtarzacie) i pojawiły się dwa posty z moimi ilustracjami. Będzie
więcej. Kiedyś. Może.
Czas
na stos. Po lewej - do przeczytania, po prawej przeczytane (brak
Tatuażu z lilią i Aż po horyzont - są w dobrych rękach
znajomych, którzy też chcą poznać te historie).
To ja
lecę prasować ciuchy na jutro. Ech, ta szkoła... Trzeba opracować
jakiś patent na czytanie na lekcjach, prawda? :)