niedziela, 21 września 2014

Miasto 44 | Marcin Mastalerz


Pierwszy raz dane mi było przeczytać książkę na podstawie scenariusza do filmu, a nie odwrotnie. Wcześniej unikałam raczej tego typu powieści, kojarząc je z cukierkową oprawą powiastek na podstawie disneyowskich seriali, stworzonych jedynie dla pieniędzy. Miasto 44 było... nijakie. Nie złe, ale nie dobre. Nijakie po prostu.


Stefan, Kama, Góral, Rogal, Beksa - młodzi warszawiacy. Snujący marzenia o przyszłości. Działający w konspiracji po wybuchu powstania. Każdy ich dzień może być ostatnim - pamiętają o tym. Powstanie to dla nich nie tylko obowiązek, nie tylko walka na śmierć i życie, niebezpieczeństwo i ryzyko... To dla nich przygoda, możliwość zaimponowania innym. Wygłupiają się, romansują... 

Czy naprawdę taka była warszawska młodzież w czasie powstania?

Głównym problemem Miasta 44 jest początek, pierwsze mniej więcej pół powieści. Na podstawie surowego scenariusza, samych dialogów, trudno jest stworzyć postacie. Tutaj Marcinowi Mastalerzowi akurat się udało - tchnął w Stefana, Kamę i resztę postaci życie i dał radę utrzymać ten poziom do samego końca. Było dobrze, ale nie idealnie. Miałam czasem wrażenie, że postacie przypominają sinusoidę - raz są genialni, z charakterem, raz płascy i nijacy.

Pewnie zależne było to od wydarzeń. W trakcie walki z wrogiem wiadomo, że postacie będą bardziej dynamiczne, ale w bardziej statycznych scenach tracą sporo swojego uroku. I myślą o miłości, romansach, że tamten spojrzał na inną. Zbyt wiele tego typu scen i rozmyślań w Mieście 44 sprawiło, że książka (i pewnie film, chociaż nie oglądałam jeszcze) sporo straciła na tym. Chciano pokazać życie zwykłych ludzi podczas powstania, a powstała jakaś parodia romansu z historycznym, krwawym wydarzeniem w tle. To było absurdalne.

Przezornie nie wymagałam wiele od Miasta 44. Do polskich filmów historycznych powstałych po 2000 roku mam jakiś uraz, od razu klasyfikuję je jako złe. Te, które dotychczas obejrzałam, potwierdzały tylko moje zdanie. Miasto 44 mogłoby być pozytywną zmianą. Kadry zachwycają. Jednak jeśli fabuła filmu również zawiera wygłupy podczas tajnych spotkań i lekkomyślnych, wciąż nie do końca dojrzałych bohaterów, to spiszę ten film na straty. A w książce to po prostu boli, nawet jeśli mieli tacy być, by to powstanie dało im porządną lekcję dojrzewania.

Wydanie Miasta 44 jest zapierające dech w piersiach. Majstersztyk. Oddająca nieco klimat okładka, twarda, solidna oprawa i dobrej jakości kartki, na których znalazło się wiele kadrów z filmu w wysokiej jakości. Powieść sprawia wrażenie potężnej, ale to przez dużą interlinię i sporej wielkości litery. Nie mogłam się napatrzeć i namacać - coś pięknego pod tym względem.

Nie oczekiwałam wiele i wiele nie dostałam. Miasto 44 to poprawnie napisana powieść, która jednak nie zbyt wzruszająca i przerażająca. Z czasem Marcin Mastalerz wyrobił się i czytało się ostatnie rozdziały dużo lepiej niż pierwsze, jednak wciąż nie robiła wielkiego wrażenia. Zdecydowanie odradzam osobom, które bardzo cenią sobie historię naszego kraju, bo miłosne rozterki młodych powstańców mogą przyprawić takie osoby o zawał. Natomiast dla zwykłych miłośników historii i czytelników to może być interesująca ciekawostka, ale nic więcej. 

Dla mnie Miasto 44 było nijakie. Owszem, pod względem historycznym opowieść została osadzona w ciekawym, choć przerażającym czasie, jednak nie udało się tego uchwycić. A szkoda. Cenię sobie za to wydanie - jak wspominałam, piękne i bardzo dopracowane. To najlepsza część tej powieści.


Za powieść dziękuję O-Gate.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...