środa, 11 czerwca 2014

To | Stephen King

Dzieci nie wiedzą, że coś jest niemożliwe, że pewnych rzeczy nie należy robić – i robią to, nie bojąc się konsekwencji swoich czynów. Są w końcu dziećmi. Najważniejsza jest dla nich zabawa z kolegami i koleżankami, poznawanie nieznanych dotychczas terenów, budowanie baz w krzakach i zakładanie klubów. Nie myślą o niebezpieczeństwie, o tym, że coś się im może stać i że nie można siedzieć w swoich bazach po zmroku, bo w okolicy może czaić się porywacz albo pedofil. Stephen King w swoim horrorze zatytułowanym To przedstawia historię potwora, którego tylko dzieci są w stanie pokonać. One nie wiedzą, nie myślą, że to jest niemożliwe – i stawiają czoła największemu złu, jakie można sobie wyobrazić.

W małym, dobrze prosperującym miasteczku Derry w stanie Maine wskaźnik kryminalności jest aż nazbyt wysoki. Co około dwadzieścia siedem lat dochodzi do apogeum zbrodni – wtedy zaczyna atakować To. Bill, zwany Wielkim Billem, traci swojego młodszego brata George'a. Była to dość makabryczna śmierć – chłopczykowi wyrwano żywcem jedno ramię. Później masowo zaczynając ginąć dzieci, młodsze i starsze. Nikt nie wie, co robić. Rodzice nie wypuszczają już tak często swoich pociech z domu, a władze miasta ustalają godzinę policyjną. Nie pomaga. Grupka Frajerów, dzieciaków wyśmiewanych i poniżanych w szkole z różnych powodów, postanawia stawić czoła Temu, które jest złem zagnieżdżonym głęboko w Derry.
Po ponad dwudziestu latach To wraca. Zabójstwa znowu osiągają apogeum. Mike Hanlon, jedyny z Frajerów pozostały w Derry, wzywa resztę przyjaciół. Walka o spokój miasteczka rozpętuje się ponownie. Jednak Wielki Bill, astmatyk Eddie, Richie z niewyparzoną gębą, Beverly czy gruby Ben Hanscom nie są już dziećmi i pokonanie Tego może nie być już tak łatwe...

Stephen King nie bez powodu nazywany jest mistrzem horroru. To nie jest powieścią szczególnie straszną, przez która nie można nocą zmrużyć oka, ale mimo to bywały momenty, w których trochę nerwowo reagowałam na nagłe dźwięki. Na klaunów też będę patrzeć nieco ostrożniej. Osoby z dobrze rozwiniętą wyobraźnią z pewnością będą odbierały tę powieść bardziej obrazowo, przez co będzie dla nich ona dużo bardziej straszniejsza. Nie wiem, skąd się bierze ten strach po przeczytaniu. W gruncie rzeczy to opowieść o bandzie dzieciaków, które stawiają czoła niebezpiecznemu klaunowi, a niektóre sceny są niczym z tanich horrorów, ale... Coś, co trudno mi zidentyfikować, coś pomiędzy wierszami, kiedy nasz wzrok przemyka między jedną sceną a drugą, powoduje dreszcze.

To ma ponad tysiąc stron. Większość z nich to historia Derry i przedstawienie Frajerów – ich rodzin, ich historii, ich pierwszego spotkania, ich sytuacji w szkole. Nakreślenie charakterów jest w tej książce niesamowicie dokładne. Każda z postaci ma perfekcyjne podłoże psychologiczne, chociaż to tylko dzieciaki. Mają po jedenaście i dwanaście lat, a podłoże psychologiczne – i jako dzieci, i jako powracający do Derry dorośli – mają lepsze i dokładniejsze od bohaterów właściwie wszystkich książek, które dotychczas przeczytałam. Jeszcze nikt nie dopieścił swoich postaci tak jak Stephen King.

Bywa jednak tak, że książka się dłuży. Interludia wrzucone pomiędzy części historii właściwej stawały mi ością w gardle, bo naprawdę miałam dość tej w moim odczuciu nudnej historii Derry. To spory mankament, zwłaszcza przy tak dużej objętości książki. Jednak kiedy wracałam w końcu do grupki dzieciaków, nie posiadałam się z radości – naprawdę, to bardzo ciekawe, jak przyjemne może być czytanie o dzieciach, które nie mają łatwego życia, a wielki, zły i wyglądający jak klaun potwór czyha na ich życie. Ponadto ciężko było odciągnąć się od tej historii. Może i nie najsmaczniejsza, krwawa i brutalna, ale momentami wciągała niczym klaun Pennywise małe dzieci do kanału.

To jest książką dopracowaną i przerażającą w swej prostocie – ot, walka dobra ze złem, znana wszystkim nie od dziś. A jednak pomiędzy kartkami czai się coś niepokojącego, niepewnego, co utrudnia wieczorem zaśnięcie. Magia Stephena Kinga nie tkwi w opisach strasznych, mrożących krew w żyłach morderstw czy nadnaturalnych zdarzeń, tylko w subtelnych fragmentach, na pierwszy rzut oka w zasadzie nawet nie strasznych, ale działających na podświadomość. To było kawałem dobrego horroru, jednak nie polecałabym Tego na pierwsze spotkanie ze Stephenem Kingiem. Są fragmenty nudne i nad wyraz ciekawe, a objętość nie zachęca szczególnie, więc wiele osób może się zrazić, a nie warto odtrącać mistrza horroru, bo pisze on świetne powieści. A że potem nie można spać po nocach? Oj tam, oj tam.


Jeśli nurtują Was jakieś pytania dotyczące mnie, bloga, blogowania albo książek - służę askiem. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...