czwartek, 4 sierpnia 2011

„Dziewczyn z Hex Hall. Diable szkło”; Rachel Hawkins

Ukrywana prawda”

Po pierwszej części „Dziewczyn z Hex Hall” i intrygującym zakończeniu jak najszybciej sięgnęłam po „Diable szkło” autorstwa Rachel Hawkins, kolejny tom trylogii o Sophie Mercer. Teraz dziewczyna zna już prawdę o sobie i swojej rodzinie – jest demonem, który w każdej chwili może przejąć kontrolę nad jej ciałem i umysłem, co z pewnością doprowadziłoby do niechybnej śmierci kilku lub kilkunastu osób.
Życie Sophie nie przypomina sielanki – ma moc silniejszą od zwykłych czarownic, jest zdolna zamordować niewinnych ludzi, a Archer Cross... okazał się być zdrajcą. No bo jak inaczej mogłaby nazwać chłopaka, który jest łowcą demonów? Powinna już nie żyć, wtedy w piwnicy. Tylko dlaczego jej wtedy nie zabił...? Wszystko się wali, kiedy przyjeżdża na wakacje z ojcem do Thorne Abbey. Może i to wielka willa, ale Sophie ma przeczucie, że nigdy nie wróci do Hex Hall. Razem z nią wyjeżdżają Jenna i Cal, z którym... jest zaręczona od trzynastego roku życia. To nie koniec niespodzianek. W siedzibie ojca spotyka dwójkę demonów, na przyjęciu urodzinowym ktoś chciał ją zabić, omal nie dopadło ją Oko, ma zostać przyszłą przewodniczącą Rady, a Archer Cross z n o w u pojawił się w jej życiu!
Czy ja naprawdę muszę znów pisać, jak bardzo pokochałam „Dziewczyny z Hex Hall”? Rachel Hawkins tak sprawnie łączyła znane schematy, że wyszło jej coś niesamowitego i z pewnością niezapomnianego. „Diable szkło” wzbogacone zostało o wiele więcej zwrotów akcji i zaskakujących wydarzeń. Więcej jest tu też tajemnic – głównie rodzinnych, ale nie tylko, i odkrywanie ich kawałek po kawałku to niesamowite uczucie. Autorka idealnie tworzy napięcie. Nieraz chciałam zerknąć kartkę, może dwie w przód, bo chciałam już teraz wiedzieć, co się wydarzy, ale jak na dobrego czytelnika przystało, nie zrobiłam tego. A było tuż-tuż.
Jestem „Team Cal”, bezdyskusyjnie. Archera przestałam tolerować teraz, okropnie zachowywał się w stosunku do swojej „ukochanej”. Ciągle mówił zagadki i zmieniał co rusz zdanie: „Pocałowałem cię, bo kazało mi Oko”, a za chwilę: „... bo sam chciałem”. Rozumiem, że kobieta zmienną jest, ale facet? O ile w pierwszej części wzdychałam do niego jak Sophie, o tyle teraz przejadł mi się, ot co. Cal za to... jest zupełnie inny. Szkoda, że już zaręczony. Spokojny, uczynny, potrafi leczyć osoby będące jedną nogą na tamtym świecie oraz rośliny. O głównej bohaterce pisałam już recenzując „Dziewczyny z Hex Hall”, ale muszę dodać jedno – nieprzewidywalne zachowania. Sądziłam czasem, że zachowa się jak w prawie każdej książce, ona zaś... zrobiła coś zupełnie przeciwnego! I za to wielki plus.
Wybaczcie mi tę recenzję, ale żarty Sophie upadły mi na głowę. Niemniej jednak nadal jestem przy werdykcie spod „Dziewczyn z Hex Hall”. To naprawdę świetny „paranormal”, lekki i w sam raz na wakacyjną nudę. Czyta się go w tempie błyskawicznym – mi zajęło to jeden dzień i... chcę więcej! Po t a k i m zakończeniu każdy chciałby dowiedzieć się, co się stanie z naszymi bohaterami, którzy będą musieli stawić czoła wielu, wielu niebezpieczeństwom. Nie rozumiem, czemu nie ma już trzeciej części?! Rachel Hawkins nadal ją pisze, ale najchętniej włamałabym się do jej posiadłości i ukradła wszystko, co dotyczy trzeciej części serii.
Polecam przede wszystkim fankom (fanom?) „paranormal romance”, bo to coś specjalnie dla nich. Następnie – sądzę – że spodoba się ona osobom cierpiącym na wakacyjną nudę, chcącym szybkiej akcji i miłości oraz dużej, dużej dawki humoru, co w „Diablim szkle” daje głównie Sophie. Nie zwlekajcie z lekturą tak jak ja! Nie popełniajcie tego samego błędu!

5 komentarzy:

  1. Chyba już lubię Sophie ;) Świetna recenzja, jak zwykle ^^ Niech Magnus będzie z tobą! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie widzę siebie z tą książką. Niezbyt przepadam za paranormal romance.

    OdpowiedzUsuń
  3. na pewno przeczytam, jednak dopiero po wakacjach, gdyż pozyczę ja od kumpeli :P

    Pozdrawiam !:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałem, ale póki co chyba jednak jej nie przeczytam. Ostatni "paranormal romance" jaki czytałem to "Drżenie" i nie zostały miłe wspomnienia ;-/
    Ale recenzja udana ;-D

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdecydowanie nie moje klimaty, nie na chwilę obecną:)


    Pozdrawiam ciepło!:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...