Święta,
święta i... jeszcze przed świętami. Chciałabym życzyć Wam
wszystkim, i blogerom, i Czytelnikom, o ile tacy się tutaj znajdą,
przede wszystkim czasu. O, gdyby tak dobę przedłużyć o dwie
godzinki, to by był wspaniały prezent! Dużo książek, dużo
zdrowia, dużo wszystkiego! Spełnienia najskrytszych marzeń,
spotkania miłości swego życia (tudzież urealnienia fikcyjnego
bohatera), dużo miłości od najbliższych, mnóstwa kotełków, o
tak, kotełków nigdy za wiele. Oby w końcu odnalazł się
Wasz list z Hogwartu, a szafa w końcu otworzyła portal do
Narnii. :)
I
(nie)pamiętnego Sylwestra. Wszyscy wiemy, że Sylwester, którego
się nie pamięta, musiał być naprawdę wystrzałowy i szalony. Ja
już się boję swojego. :)
Nie
przepadam za wymyślnymi wierszykami świątecznymi, w których
często życzy się tego samego: zdrowia, szczęścia, pomyślności,
wiecie, o co mi chodzi. Przecież wszyscy dobrze wiemy, że chcemy
jednego: książek. Ewentualnie pieniędzy na książki.
Dlatego na wigilii klasowej życzyłam wszystkim hajsu. Za hajs można
kupić książki, a to jest już pełnia szczęścia. :)