niedziela, 23 października 2011

„Nevermore. Kruk”; Kelly Creagh

PREMIERA JUŻ 9 LISTOPADA!

Martwą ciszę wiercąc wzrokiem, nie ruszyłem się ni krokiem,
Tylko drżałem, śniąc na jawie sny o jakich nie śnił nikt.”*

Okoliczności śmierci Edgara Allana Poego są niejasne i posiadają wiele luk, które postanowiła wypełnić Kelly Creagh w swojej debiutanckiej książce „Nevermore. Kruk”. Odkąd tylko ujrzałam okładkę, ignorując powiedzenie, że po niej nie ocenia się książki, wyczekiwałam premiery. Jednak szczęście się uśmiechnęło i mogłam wcześniej zabrać się do czytania. Tak właśnie wpadłam w świat, gdzie granica między snami a rzeczywistością niebezpiecznie się zaciera...
Isobel Lanley to popularna w szkole cheerleaderka, trzymająca się swojej paczki znajomych. Kiedy pan Swanson ogłasza swój koszmarny projekt, o którym są już legendy, dziewczyna od razu zaczyna szukać kujonki, która odwaliłaby całą robotę za nią. Ale nauczyciel okazuje się sprytny i w wyniku losowania jej partnerem zostaje Varen. „Wesoły jak cmentarzysko, ciepły jak granitowa płyta, a na dodatek potwornie zgryźliwy” – doskonały opis gota. I choć Isobel to się nie podoba, podobnie jak jej chłopakowi Bradowi i reszcie „przyjaciół”, Varen ma ogromną wiedzę na temat Poego. Czyli to, co jej jest najbardziej potrzebne. Nawet gotów jest wziąć na siebie prawie cały projekt! Isobel jednak, mimo instynktu mówiącego, by uciekała, spotyka się z chłopakiem i tak właśnie jej cały świat zaczął się burzyć.
Kilka dni, by przyjaciele się od niej odwrócili, by poznała Varena i świat, gdzie sny i rzeczywistość się zacierają. Kilka dni na uratowanie gota od niebezpieczeństwa, które on sam powołał do życia. Kilka dni, w których Isobel poznała prawdę o śmierci Poego i zmieniła swoje podejście do życia. Kilka dni zmieszczonych w prawie pięciuset stronach.
Czytałam praktycznie bez przerwy, a po przeczytaniu jeszcze długo myślałam o „Nevermore”. Jak to...? Dlaczego to wszystko akurat tak się zakończyło? Kelly Creagh zafundowała mi mnóstwo akcji, nietuzinkowy pomysł i szeroką gamę bohaterów. Isobel nie przypomina większości książkowych bohaterek – jest cheerleaderką i myśli o tym, jak się wymigać od projektu, zamiast wzdychać do Varena i dziękować Swansonowi, że jej go przydzielił. A Varen, jak trafnie zauważono, nie jest mroczny z urodzenia, tylko z wyboru. I przez niego muszę zakupić sobie długopis z fioletowym tuszem. :)
Najbardziej spodobał mi się pomysł śmierci Poego. Pokonany własnymi fantazjami. I oczywiście zakochałam się w okładce. Kruk jest ważny dla fabuły, a i sama autorka na swojej stronie chwaliła polskie okładki. Patrzyłam długo na okładkę, na tego kruka, i nie mogłam się napatrzeć. Coś wspaniałego. Jaguar zrobił kawał dobrej roboty!
Nie ma chyba rzeczy, która mi się nie podobała. Co prawda, wszystko posiada wady, ale ja ich nie zauważyłam podczas lektury „Nevermore”. Chociaż... Wadą mogły być niejasności, skąd Varen wiedział o Nokach i o tym wszystkim w tamtym świecie. Innych wad nie zauważyłam i cieszę się, bo to kolejna książka, która ma zaszczyt stać na półce z innymi moimi ulubionymi książkami. Z pewnością przeczytam ją jeszcze raz. I jeszcze raz. I jeszcze...
Dawno już nie zarwałam nocy dla książki. Miło było znów czytać przy świetle lampki, chociaż powinno się już spać. „Nevermore” wciąga okropnie. Książkę czytanie na własną odpowiedzialność – nie chcę być winna nieodrobionej pracy domowej czy zarwanej nocy. Trudno ubrać w słowa, jak bardzo mi się podobało. Bo recenzja mogłaby się składać wyłącznie z powtarzanych raz po raz zdań: „Kocham Varena!” oraz „Kocham tę książkę!”. Naprawdę starałam się, by tak nie było. Oczywiście nie wyszło. :)
„Nevermore” całkowicie mnie zaczarował. Mogłabym polecić wszystkim, bez wyjątku. Ale przecież nie każdemu może się spodobać Varen, który był mroczny z wyboru, nie z urodzenia. Albo Isobel, głupiutka z początku cheerleaderka. Mnie się podobało i mogę wam powiedzieć, że się wręcz zakochałam w tej książce. Miłośnicy romansów paranormalnych powinni być zachwyceni pomysłem, lubiący twórczość Poego teorią dotyczącą jego śmierci, a znudzeni schematycznymi powieściami – zakończeniem. Które mnie osobiście dobiło i nie mogłam w nie uwierzyć. Ale nie poszłabym teraz do autorki i nie kazała go zmienić. Chyba. Mimo że schemat jest denerwujący, lubię go i lubię zakończenia typu „padli sobie w ramiona”. Nie powiem wam, jak pisarka odbiegła od tego w „Nevermore”. Musicie to po prostu przeczytać.
Nie wahajcie się sięgnąć po tę książkę. Nigdy więcej. Nevermore!
_________________
„Kruk”, E.A. Poe, w tłumaczeniu J. Kozak

Za egzemplarz przedpremierowy po stokroć dziękuję najlepszemu na świecie wydawnictwu Jaguar!
 

9 komentarzy:

  1. O tak:) Jak się cieszę, że i Tobie się "Nevermore" podobało:) A co mi tam: Kocham Varena!
    Jak dla mnie, fajnie byłoby znaleźć w książkach więcej takich bohaterów. Nie spodziewałam się takiego zwrotu akcji, pod koniec książki, dlatego cieszę się jeszcze bardziej, że autorka mnie zaskoczyła. Świetne posunięcie, książka jest po prostu wspaniała:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ej! Ja też ją dostałem, a chciałem się szybko uwinąć. Tymczasem okazuje się, że to już czwarta czy piąta recenzja, a moja nawet nie zaczęta. Cały czas czytam i bardzo mi się podoba. Porównamy nasze spostrzeżenia, gdy skończę czytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Eh, czemu ta książka ma same takie rewelacyjne recenzje?! Ludzie, ja przez was nie wytrzymam do listopada!

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz jedną literówkę jak coś XD czytanie , a powinno byc czytacie :D No, ale co do książki

    Zabić to mało ! i jak ja teraz wytrwam do premiery ? Chyba tylko dzięki temu, że jestem zawalona książkami, bo w innym razie bym się nie doczekała. Bohaterowie jak widzę są naprawdę niezwykli jak na tego typu pozycję. Poza tym akcji pełno, zarywanie nocy i jeszcze niesamowite zakończenie ? Wow ! Właśnie chciałam przeczytać coś takiego, szczególnie dla zakończenia. Bo wiem że gdybym ja pisała, też nie byłoby happy endu :D Tak więc, ja już nie wysiedzę, tylko ciągle będę myśleć o tej lekturze. Wytchnienie będę miała tylko wtedy gdy będę się przenosić do innej rzeczywistości z moimi powieściami, które czekają na półce ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam cię na mojego nowego bloga: http://papierowyazyl.blogspot.com/
    Pierwsza recenzja już niedługo :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam i szalenie mi się podobała :D
    Pewne fragmenty to będę chyba tutaj czytać w nieskończoność :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Podzielam Twoją opinię!
    Po prostu szał ciał.
    A Varen... Boże, czemu nie ma nigdzie takiego faceta?!

    OdpowiedzUsuń
  8. Tyle pozytywnych opinii... Rany, po prostu nie mogę się już doczekać!

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam dokładnie takie same odczucia co do tej książki.
    No i Varen <3
    Jak można go nie kochać? xD

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...