wtorek, 20 września 2011

„Upadłych”; Lauren Kate

W każdym życiu...”

Gatunek „paranormal romance” jest już bardzo znany. Przyszedł czas na wampiry, potem wilkołaki, a teraz zaczęto coraz więcej pisać o aniołach. Osobiście lubię takie „czasoumilacze”, ale bądźmy szczerzy – to nie zawsze jest lektura wysokich lotów. Po przeczytaniu „Upadłych” Lauren Kate mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony – typowa książka dla młodzieży. Z drugiej – jakiś ledwie wyczuwalny powiew świeżości. Choć i on nie zawsze jest dobry. Ale od początku.
Lucinda Price trafia do więzienia... – och, przepraszam – ...szkoły dla dzieciaków z przeszłością, po tym, jak w pożarze zginął jej znajomy Trevor, a ona, mimo że także była w płomieniach, nie ucierpiała tak bardzo. Policjanci potakiwali jej słowom, kiedy wszystko opowiadała, ale wiedziała, że jej nie wierzą. Kiedy pierwszego dnia w Sword & Cross Luce widzi Daniela Grigori, ma dziwne wrażenie, że go zna, że już wcześniej go spotkała. Po miłym powitaniu środkowym palcem przestaje się nim interesować. Nie na długo jednak – w końcu i ona, jak wiele dziewcząt przed nią, zaczyna szukać jakichkolwiek informacji o Danielu. Pomaga jej w tym Penn, która ma dostęp do akt uczniów, ale to niewiele daje – chłopak nadal pozostaje jedną wielką niewiadomą.
Ale oczywiście, jak to zwykle bywa w takich historiach, Daniel zaczyna rozmawiać z Luce, być o nią zazdrosny i jeszcze bardziej skryty. A Lucinda rzecz jasna nie poprzestanie, póki nie dowie się o nim wszystkiego. Zwykła historia? Nie do końca. Rozwiązanie sprawy Grigoriego, faktu, że Luce go dobrze zna, jest zadziwiające i to jest jeden z nielicznych powiewów świeżości. W „Upadłych” jest wojna – ale tylko w tle, miłość – ale naprawdę długotrwała, przyjaźń – choć nie zawsze kończąca się szczęśliwie. I oczywiście trójkąt. Bez tego chybaby nie było „paranormal romance”. Cam i Daniel zakochani w Luce – czy może to tylko jakaś gra? By się dowiedzieć, wystarczy przeczytać książkę.
Nie chodzi o to, że „Upadli” mi się nie podobali – bo podobali się, jak większość pozycji z tego gatunku. Chodzi o to, że to wszystko – prawie wszystko – już było. Chłopak nie z tego świata. Dziewczyna, oczywiście nim zainteresowana. I zakochana w nim. Oraz drugi chłopak, chcący poderwać główną bohaterkę – ot, trójkąt. To jest cały schemat. Owszem, nie spotkałam się jeszcze z zakładem poprawczym w „paranormal romance” ani z reinkarnacją, jednakże to naprawdę niewiele w porównaniu ze schematycznością.
Z początku akcja szła dość szybko – opowieść o cieniach, które widzi Luce, i ich atakach, poznawanie poprawczaka i zapoznanie się z Arianne – ale potem... wszystko ucichło. Było dość opornie. Główna bohaterka ciągle myślała o Danielu i chciała się do niego zbliżyć, a ten uparcie ją odrzucał. Ale nie poddawała się. Poznawanie przodków chłopaka także wydawało się być nużące, głównie dlatego, że nie przynosiło to większych efektów. A potem znów Lauren Kate przyspieszyła tempo i ostatnie pięćdziesiąt stron czytałam na jednych wdechu, rozkoszując się zaskakującym epilogiem. Przyjaciele stali się wrogami. Dowiedziałam się, że miłość nie zawsze zwycięża.
Nie powiem „nie” kontynuacji noszącej tytuł „Udręka”. Chętnie poznam dalsze losy Daniela i Luce. Aczkolwiek ta książka nie wniosła zbyt wiele. Ot, kilka godzin czytania i koniec. Poleciłabym ją wszystkim, którzy chcą spędzić niezobowiązujący wieczór z lekką książką w dłoni. I oczywiście fanom „paranormal romance”, którzy z pewnością lubią takie opowieści o niespełnionej miłości... No dobrze, kończę, bo za dużo fabuły zdradzę :)

8 komentarzy:

  1. Och, jakoś ta tematyka zupełnie do mnie nie przemawia. Chyba sobie odpuszczę, tym bardziej, że jak napisałaś nie była to rewelacja ;-/

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się. Czytałam i także uważam, że to taka nic nie wnosząca lektura :D Już nawet niewiele z niej pamiętam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś mnie do niej nie ciągnie:/ Przepraszam, że ostatnio marudzę, ale coś mi się przejadły książki o podobnej tematyce.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwsza część była ok. Druga masakryczna a trzecia rewelacyjna, więc warto przeczytac całą serię chociażby dla samej trzeciej ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam tę serię w planach mimo wielu niepochlebnych recenzji części drugiej. Za to trzecia ma wiele dobrych opinii. A poza tym, warto być w temacie, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytaj dalsze, co prawda pierwsza nie jest porywająca, ale dalsze WCIĄGAJĄ i to na maxa !
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Och książka jest fajna ,ale właśnie pierwsza i druga część no cóż jest nudna sama brałam się do tego bardzo długo nie potrafiłam tego przeczytać męczyłam się jak nie wiem co . Potem koleżanka cóż zaspojlerowała mi kolejne częsci i aż gnało mnie by to przeczytać może pierwsze dwie ksiązki nie były rewelacją zato ostatnie są po prostu przeniknione akcją i bardzo dziwnymi i ciekawymi wydarzeniami . Nowe postacie , nowe tajemnice a szczególnie poznajemy wcielenia Luce ,której towarzyszy gargulec Bill polecam wam jak nie pierwszą to chociaż ostatnie czesci oraz zakochanych ;D jest bardzo fajnie pokazana jak Miles i Shelby zaczynają razem być ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...